Czy da się zastąpić fotelik dla dziecka? Reklama mówi, że tak. A jak jest naprawdę?

Czy da się zastąpić fotelik dla dziecka? Reklama mówi, że tak. A jak jest naprawdę?

Od jakiegoś czasu możemy spotkać się z reklamami urządzeń, które mają zastąpić foteliki do przewożenia dzieci. Są to urządzenia wyraźnie tańsze – kosztują około 100 zł, gdzie cena fotelika zaczyna się od kilkuset złotych, a najlepsze z nich potrafią kosztować nawet ponad 1000 zł. Czy zatem tak niewielkie „gadżety”, faktycznie pozwalają na odpowiednie dopasowanie fabrycznie zamontowanych pasów bezpieczeństwa do wzrostu najmłodszych pasażerów, tym samym zabezpieczając dzieci podczas kolizji albo wypadku?

Polskie prawo dość jasno precyzuje obowiązki kierowcy przy przewożeniu dzieci. Artykuł 39. ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi, że dziecko o wzroście do 150 cm musi być przewożone w foteliku bezpieczeństwa lub innym urządzeniu przytrzymującym dla dzieci. Nie stosuje się tego wymogu w przypadku jazdy taksówką lub autobusem. Ciężko bowiem wymagać od kierowców tych pojazdów przewożenia urządzeń dopasowanych do wieku i wzrostu różnych dzieci. Przepis nie wskazuje jednak, że za każdym razem musi być to fotelik. Z punktu widzenia prawa, jeśli dane urządzenie posiada homologację dopuszczającą jego użycie w Polsce, to za jego zastosowanie w naszym aucie nie dostaniemy mandatu przy kontroli drogowej. Sam jednak fakt legalności danego rozwiązania nie jest tu kluczowy – wszak najważniejsze jest bezpieczeństwo najmłodszych pasażerów i właśnie nim powinniśmy się kierować w pierwszej kolejności.

Czy takie urządzenia są bezpieczne?

Uzyskanie homologacji poświadcza, że zastosowanie urządzenia dostosowującego pasy bezpieczeństwa zamontowane fabrycznie w samochodzie do wzrostu dziecka jest bezpieczne. Producent musiał tym samym spełnić wszystkie normy polskie i europejskie, a także zaliczyć testy w ośrodkach badawczych. Oznacza to, że tego typu rozwiązania spełniły stawiane prawem wymogi i prawidłowo zabezpieczają dzieci. Bezwzględnie są to zatem urządzenia bezpieczne dla najmłodszych, jak i chroniące przed negatywnymi skutkami wypadków i kolizji drogowych.

Fotelik czy skracacz pasów?

Śledząc wypowiedzi policjantów, jak również ekspertów do spraw bezpieczeństwa, można powiedzieć, że najlepiej wyposażyć się w oba urządzenia. Producenci nakładek na pasy zaznaczają wprost, że urządzenie najlepiej sprawdzi się w przypadku dzieci od piątego roku życia. Oznacza to, że chcąc przewozić młodsze pociechy i tak będziemy musieli skorzystać z fotelika. Fotelik, mimo wyższej ceny, oferuje kilka niezaprzeczalnych zalet. Po pierwsze – w przypadku kolizji przylega znacznie dokładniej do ciała dziecka i tym samym zapewnia mu lepszą ochronę. Staje się dodatkową strefą zgniotu chroniącą naszą pociechę choćby przed uderzeniem przedmiotów przewożonych w kabinie samochodu. Niezaprzeczalną przewagą fotelików jest również ochrona głowy. Szczególnie przy bocznych przeciążeniach fotelik zabezpieczy szyję i głowę dziecka przed nadmiernym wychyleniem się w jedną ze stron. Dla młodego układu kostnego i niezbyt silnych mięśni to ogromne wsparcie, ale także zabezpieczenie przed negatywnymi skutkami silnego uderzenia.

Urządzenia dopasowujące fabryczne pasy przydadzą się jednak zawsze wtedy, kiedy podróżujemy z dzieckiem taksówką czy autokarem. Pomimo że prawo od nas tego nie wymaga, to prawdopodobieństwo kolizji podczas jazdy taksówką jest takie samo jak podczas jazdy naszym prywatnym samochodem. Warto zatem dmuchać na zimne i zabezpieczać nasze dzieci również w takich sytuacjach. „Skracacze pasów” świetnie sprawdzą się również w sytuacji, kiedy na tylnej kanapie nie mamy możliwości zamocowania kolejnego fotelika, a chcemy bezpiecznie przewieźć np. trójkę dzieci.

Podsumowując, nie musimy za każdym razem używać dopasowanego fotelika, aby zapewnić dzieciom bezpieczną podróż samochodem. Homologowane urządzenia dopasowujące pasy bezpieczeństwa do wzrostu najmłodszych również umożliwiają ich bezpieczny transport. Pamiętajmy jednak, aby kupować produkty atestowane, unikając podejrzanie tanich produktów oferowanych na chińskich portalach aukcyjnych. Jeśli to jednak możliwe, sugerujemy używanie fotelików, które oferują wyższy poziom zabezpieczeń i w większym zakresie chronią najmłodszych pasażerów przed skutkami kolizji i wypadków.

Dodaj komentarz