Jak wygląda dzień z życia kierowcy autobusu miejskiego ?

Jak wygląda dzień z życia kierowcy autobusu miejskiego ?

Jak wygląda przykładowy dzień z życia kierowcy autobusu ?

Opiszę tu dzisiejszy dzień

12 październik 2018r (piątek) – Kierowcy nie lubią tego dnia ponieważ wtedy jest największy ruch na mieście
Dzisiaj mamy pierwszą zmiane od 3:30 (przyjście do pracy) i pracujemy do godziny 11:30 z początku wydaje się wporządku bo skończymy przed większymi korkami i dosyć wcześnie lecz w porannych godzinach szczytowych też zapewne postoimy w małych korkach.

Godzina 2:30 – Dzwięk budzika uświadamia mnie że czeka nas kolejny dzień pracy. Wstaje z łóżka, mycie, pakowanie wszystkich rzeczy potrzebnych w plecak, ubieram się w firmowe ubranie. Do pracy niby na 3:30 ale wiadomo trzeba przyjść wcześniej aby przygotować autobus do jazdy

Godzina 3:00 – Wyjeżdzam z domu na baze (jakieś 3km) dojeżdzam w jakieś 5 minut. O tej porze ulice są puste i nie widać ani jednej duszy, w między czasie słucham głośnej muzyki aby się nieco rozbudzić.

 

Godzina 3:05 – Jestem już na bazie. O tej godzinie kręci się dwóch kierowców oraz jeden kierowca z nocnej zmiany który zaraz wyjeżdza w ostatni swój kurs. Sprawdzenie trzeźwości, szybkie oko na to czy nic nie zmieniło się na trasach i czekam na dokumenty od dyspozytora ten z lekkim uśmiechem mówi bierz – patrze a tam nowiuśki solaris hybrydowy przegubowy 18 urbino (przejechane na liczniku 4000km), będę jeździł dziś pierwszy raz autobusem hybrydowym, czuje lekki stresik bo są tam nowe sterowniki ale też podekscytowanie.

 

Godzina 3:15 – Wchodze do autobusu, odpalam auto-komputer i kiedy wszystko powoli się włącza sprawdzam poziom płynów niby linia OC robi to za nas ale lepiej się upewnić czy wszystko jest ok. Po tej czynności obchodze cały autobus i patrze czy nie ma jakiś uszkodzeń-zarysowań itp. Odpalamy autobus.. w lato jest ok bo jest w miare ciepło lecz już w okresie jesienno-zimowym o tej porze temperatura jest mało przyjemna więc włączam webasto i siedzimy w kurtce do czasu aż w autobusie się nagrzeje. Sprawdzam światła, awaryjki czy wszystko działa jak należy. Wkładam za szybke mój numer służbowy, następnie kasuje bilet kontrolny w każdym z kasowników który będe musiał oddać ochroniarzowi przy wyjeździe z bazy.

 

Godzina 3:45 – Wyjazd z bazy na pierwszy kurs. Pierwsze przystanki bez żywej duszy lecz na jednym z nich stoi dziwny facet. Nie potrafi otworzyć drzwi przyciskiem na zewnątrz autobusu więc otwieram ręcznie. Wchodzi, kieruje się w moją storne i próbuje coś wybełkotać lecz jest tak pijany że wogóle go nie rozumiem. Po chwili walki wybełkotał że da mi 50zł i żebym go zawiózł do domu 😀 grzecznie odpowiadam że nie ma takiej możliwości że ja jade kursem. No nic… usiadł na pierwszych siedzeniach powiedział że za pare przystanków wysiada.. no ok jedziemy dalej.

Godzina około 5:00 – Ostatni przystanek patrze a nasz „bohater” z pierwszego siedzenia śpi w dobre. Budze go i informuje grzecznie że to jest ostatni przystanek i że niestety musi opuścić pojazd bo zjeżdzam na zajezdnie.. no i wtedy się zaczeło że on chce do domu i że nie wysiądzie bo on jak to twierdził „jedzie do domu”. Chciałem załatwić sprawe polubownie i nie robić problemów, mówiłem kilkuktornie że jak nie wyjdzie to pewnie trafi na dołek lecz ten tylko odparł że idzie spać i żebym go obudził jak będzie w domu.
Dobrze że do następnego kursu mam 20minut to może zdążą go wyciągnąc do tej pory i rusze zgodnie z czasem (to była moja przerwa lecz niestety musiałem poświęcić aby pozbyć się faceta z autobusu)
Szybki telefon do dyspozytora, opis sytuacji, pan nie chce wysiaść – czekaj na przystanku
Mineło 10minut zajeżdza straż miejska na przystanek w obsadzie (pani z panem), pyta co się stało, opisuje sytuacje i próbują mu wytłumaczyć że musi wysiąść z autobusu i tak dyskutują jakiś czas.
Wysiadł z autobusu akurat na czas następnego kursu w międzyczasie chciał się bić ze strażnikiem i opowiadał kim on to nie jest… no nic nie moge zostać dłużej na miejscu podziękowałem strażnikom i ruszamy.

Godzina 5:20 – Nawrotka na zajezdni i ruszamy następnym kursem. Po drodze mijamy naszego awanturnika który dalej dyskutuje ze strażą, widze że strażnik pewnie dzwoni na policje zapewne tego poranka trafił na dołek.. Na tym kursie już jest spokojniej, ludzie jadą do pracy na godzine 6.

Godzina 6:00 – Dojeżdzam na pętle a tam 8 minut przerwy więc szybki toitoi „na zapas” i jedziemy dalej

Godzina 8:00 – Zaczyna się troche korkować. Koniec nastpnego kółka i 15minut przerwy (myśle sobie że wreście zjem śniadanie) lecz niestety wchodzi pani i na ponad setke miejsc wybiera pierwsze i patrzy co ja tam takiego w tej kabinie robie. Więc biore swoje śniadanie, telefon i wychodze z autobusu obok na ławke przy przystanku… nawet zjeść w spokoju człowiekowi nie dadzą 🙂

Godzina 8:15 – Ruszamy kursem tu dalej kontynuacja korków ale kurs przebiegł prawie bezproblemowo oprócz końcówki.
Pani się pyta czy zatrzymuje się na przystanku „A” odpowiadam że ten kurs akurat przystanek „A” omija i lepiej wysiąść tutaj bo będzie bliżej. Usłyszałem słowo dziękuje i Pani wyszła. Dodam że w tym zawodzie słowo „dziękuje” słyszy się tylko raz na jakiś czas.
Jestem coraz bliżej przystanku „A” wstaje pani i udaje że nie słyszała rozmowy że ten autobus się tu nie zatrzymuje i bierze mnie na litość żebym się jednak zatrzymał, że jej mąż pracował kilkadziesiąt lat i on by się zatrzymał. Odpowiadam że jeśli Pani mąż pracował to wie Pani że zatrzymywanie się poza wyznaczonymi przystankami jest surowo zabronione. Słysze odpowiedz „wiem wiem że kamery macie” – dodam że nastepny przystanek był może z 200 metrów dalej, może bliżej. Kiedy minąłem przystanek „A” wtedy się zaczeło piekło.. „a zdaje sobie Pan sprawe że jest Pan opóźniony 4 minuty?..” (tu już zadziałała złośliwość pasażerki i Pani szukała po prostu punktu zaczepienia)
Odpowiadam że zdaje sobie sprawe, są godziny szczytu i że czasem jedne światła powodują dwu-minutowe opóźnienie. „nie interesuje mnie to” – słysze. Dodatkowo Pani dodaje „mógł pan czasami przyśpieszyć ale widziałam że specjalnie pan wolniej jechał”. Padło jeszcze kilka nie miłych słów z Pani ust ale cóż trzeba robić swoje. Mimo wszystko życzyłem Pani wszystkiego dobrego na koniec gdy wysiadała.

I tak dojeżdzam na koniec trasy. Wjeżdzam na pętle a tu przerwa 20minut, obchód po autobusie i można troche posiedzieć w spokoju i przestać myśleć o poprzedniej sytuacji

Godzina 9:10 – Ruszam na ten sam kurs. Na tym kursie dosyć spokojnie oprócz zajechania drogi przez osobówke przez to trzeba było troche mocniej zahamować – przez to słyszałem już z połowy autobusu że chyba wioze kartofle no ale niestety nic na to nie poradze że ktoś zajechał mi droge. Na końcu 2 minuty przerwy (można powiedzieć że 0 bo przyjechałem w czas) i ruszamy w kierunku pętli.
Tutaj już większe korki mimo to wydaje mi się że opóźnienie które miałem 5 minutowe należało do niezłych czasów. No i Pani która przez 3/4 drogi opowiadała bardzo głośno przez telefon ciekawe historie. Dwie panie zwróciły grzecznie uwage że chyba za głośno rozmawia ta się roześmiała i zaczeła rozmawiać jeszcze głośniej. No nic jedziemy dalej i słuchamy o tym że jej syn ma rozwolnienie już tydzień, że musi wstąpić do sklepu, że musi kupić antybiotyk, a że plecy bolą. Dojeżdzamy do pętli 10.40 – 6 minut opóźnieni i zostaje nam 10 minut przerwy

Godzina 10:50 – Ruszam ostatnim kursem „zjazdowym” lecz to dalej jest normalny kurs tylko że w połowie zjeżdza na baze (tam podmienia nas zmiennik)
Pewnie jak to zwykle bywa ileś osób nie przeczyta że to kurs zjazdowy i będzie awantura.
Przedostatni przystanek na pokładzie 3 osoby a na przystanku dochodzą jeszcze dwie Panie i już tutaj wiem że 5 osób nie spojrzało ani na tablice ani na rozkład. Zajeżdzam 100 metrów dalej ostatni przystanek słychać zapowiadanie „koniec trasy” i już słysze gadanie pod nosami że nigdzie nie pisze a powinno, że sobie jaja sobie robimy itd

Godzina 11:10 – Zjeżdzamy z ostatniego przystanku na baze. Parkuje autobus na swoim miejscu. Zabieram swoje rzeczy, wypełniam dokumenty, wyłączam sterownik, sprawdzam czy nikt nie został gdzieś pod fotelem (w tej pracy nic mnie już nie zdziwi) i kieruje się na dyspozytornie bo kończę prace o 11:30 więc muszę dosiedzieć te kilkanaście minut. Przychodzi zmiennik wymieniamy się informacjami co i jak i moge jechać do domu.

Ten dzień uważam za bardzo „lajtowy” ponieważ skończyłem prace o godzinie 11:30
W najbliższych dniach opisze też troche cięższy dzień jak to wygląda

Zapraszam do polubienia fanpage który widnieje po lewej stronie aby nie przegapić kolejnych wpisów .

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

One Response to Jak wygląda dzień z życia kierowcy autobusu miejskiego ?

  • Wiem co pan czuje sam pracowałem rok w Auchan to wiem że można trafić na różnych ,,Asów”.Pytania czy ten szampon samochodowy się dobrze pieni (bo jak wiadomo jak przychodzę na 6 do pracy to 1 rzecz jaką robię to sprawdzam na kafelkach czy się szampon samochodowy dobrze pieni albo inne rzeczy).Zwykle to sprzątałem produkty które to nie wytrzymały kontaktu z klijętem. Życzę wytrałości i cierpliwości na pewno się panu przyda. Za ten miły artykuł należy się na pewno pałkerosn dla zasięgu i zachęcam wszystkich do bąbelowania strony.Pozdrawiam