Powrót do autobusu po 2 tygodniach przerwy

Powrót do autobusu po 2 tygodniach przerwy

Po dwóch tygodniach przerwy (tydzień w szpitalu tydzień w domu, czas wracać do pracy i to z grubej rury bo zaczynamy poniedziałek od budzika o godzine 3:21. Ustawione dwa budziki dla pewności że mnie obudzą, bo przez wolny czas wstawałem w okolicach 9 rano 🙂
Dodam jeszcze tylko że cały tydzień pracuje + piątek nocka więc może opisze taki „wyjątkowy” dzień/noc 🙂

Przyjście do pracy : 4:21
Czas pracy na dziś : 9 godzin 17 minut (04:21-13:38)
Linie : 15 i 60
Kilometry do pokonania : 146 km
Planowany koniec pracy na godzine : 13:38

Godzina 3:21
Dźwięk budzika, spałem jakieś 6 godzin, bardzo ciężko było zasnąć wczesną porą, a mimo to czuje się wyspany jak nigdy, może to tylko ekscytacja że pokręce wreszcie kołem 😀
Szykuję plecak, dokumenty, bilety, kanapki, picie itd. wszystko co potrzebne, a no i trytytka bo nie wiadomo kiedy się przyda 😀

Godzina 3:51
Odpalam samochód, ten ledwo zapala bo długi czas nie jeździł. Kierunek zajezdnia

Na zajezdni przegląd tego co się zmieniło, jakieś zamknięte skrzyżowania, nowe informacje, niby nie było mnie tu tylko dwa tygodnie, a dosyć sporo się zmieniło. Właśnie weszło w życie coś nowego, obowiązek trzymania kamizelki odblaskowej założonej na siedzenie kierowcy.
Biore dokumenty od dyspozytora, dostaje naszą pszczółkę 713 i udajemy się do autobusu

Chce otworzyć drzwi od autobusu i nic, nie reagują.. myślę sobie oho pewnie postał cały weekend i jak zwykle w poniedziałek akumulatory padły, już chciałem zmierzać do mechaników ale jeszcze pomyślałem że ktoś może wpadł na pomysł i przed weekendem wyłączył hebel (główny wyłącznik prądu). Przekręcam przełącznik i cyk drzwi się otwierają.. uff.. chociaż to z głowy, a i autobus się szybciej nagrzeje – myślę sobie. Na dworzu angielska pogoda.. 2 stopnie „ciepła” i cały czas pada.

Godzina : 4:05
Zaczynam robić OC, okazuje się że światła na przedział pasażerski nie chcą się włączyć ale to nie jest już pierwszy raz. Po kilkunastu razach prób włączają się, sprawdzenie drzwi czy wszystkie chodzą jak należy bo też jest czasem problem, światła, kierunki, dosłownie wszystko aby na trasie nie okazało się że coś nie działa.
Klikam w biletomat.. nie reaguje na dotyk.. chyba już pisałem w którymś artykule o tym problemie. Myśle sobie że jak nagrzewnice zaczną grzać to wilgoć zniknie i wszystko wróci do normy. Po dziesięciu minutach problem znika.

Godzina 4:36
Wyjazd z bazy. Jeszcze tylko bilet kontrolny trzeba oddać ochroniarzowi przy wyjeździe i szosa moja 🙂
Linia 60 „dojazdówka” na linie, mało kto wsiada na tej linii. Pierwsze kilka przystanków – dziwnie się jedzie po takiej przerwie lecz po kilku następnych przystankach wszystko wraca do normy. Musze przyznać że brakowało mi steru jakim jest koło i te puste ulice o tej godzinie.

Po dojeździe na pętle cztery minutki przerwy i ruszamy linią o numerze 15 i tak przez cały dzień, a na koniec linią 60 zjeżdzam na baze a tam podmiana z moim zmiennikiem

Godzina 4:55
Ruszam z pętli już linią numer 15. Po drodze wsiada średnia ilość osób, akurat ta linia jest pod firme „cnh” więc troche ludzi tam pewnie będzie jechać do pracy. Kilka przystanków później podchodzi Pani i mówi że wrzuciła pieniądze i biletomat wydał jej coś takiego

Nawet nie połowa biletu, a mówi że będzie się przesiadać i ten bilet będzie jej potrzebny do drugiego autobusu. Odpowiadam że zgłosze to do dyspozytora, lecz ja jako kierowca nic nie poradze na to bo nie zajmuje się biletomatami. Dodaje że rozumiem panią ale nie mam takich kompetencji aby w takiej sytuacji coś zrobić, wszystko powiedziane mile i grzecznie. W odwecie słucham pretensji że to ja jestem winny itd.
W międzyczasie całą sytuacje zgłaszam do dyspozytora że potrzebuje serwis od biletomatów, lecz dopiero będą na godzine 6, a biletomat nadal „działa” jeszcze jakby się wyłączył to pół biedy ale tak to będą wrzucać pieniądze – myślę… już wiem za co kocham tą prace 🙂

Godzina 5:34
Dojeżdzam na zakład pracy „CNH” spora ilość osób wysiada, a ja mam 15 minut przerwy, więc szybkie kółko wokół autobusu i troche czasu dla siebie.

Godzina 5:45
Ruszam w kierunku pętli, tą samą linią. Tam jesteśmy umówieni z serwisem. Mam nadzieje że po drodze będzie jechało mało osób, starczy na dziś awantur. Po drodze wsiada na szczęście tylko pare osób ale mają chyba bilety miesięczne i nikt nie kupuje w szczęśliwym biletomacie.. no chyba że jadą na gape 😀

Godzina 6:01
Koniec trasy, na pętli 37 minut przerwy także można odpocząć, jedno kółko lini 15 zaliczone.. zostało jeszcze 3,5 kółka. W międzyczasie przyjeżdza serwis i naprawiają biletomat. Cała naprawa zajmuje dwie minuty

Na kolejnych kursach poza większym ruchem na drodze – monotonia jazdy.
Akurat na linii numer 15 jeździ sporadyczna ilość osób, więc mam nadzieje że będzie spokój.

Ludzie co jakiś czas pytają jak to jedzie.. przeciez nie moge stać na przystanku i tłumaczyć jak autobus jedzie, stoi taka osoba na przystanku 10 minut, a nie może spojrzeć na rozkład ? Szanujmy się inni pasażerowie też chcą dojechać na czas, a przez takie głupie gadanie następne światła nie będą pasować i już 2 minuty w plecy i następne i następne..

Miałem niedawno przypadek, gdzie pani pytała czy dojedzie w miejsce „x” odpowiedziałem że tak, po czym dojechaliśmy w miejsce „x”, a pani z pretensjami że ona chciała gdzie indziej.. od tej pory mówie aby ten ktoś zapytał pasażerów ale już w autobusie bo nie moge czekać na przystanku.

Godzina 10:30
Jadę sobie spokojnie kolejnym kursem, jak wcześniej pisałem nawet fajna linia bo mało ludzi nią jeździ. Idzie sobie facet chodnikiem i nagle jakby sobie przypomniał że musi przejść na druga strone ulicy, dodam że nie było pasów dla pieszych. Nagle wchodzi na jezdnie bez wcześniejszego rozejrzenia się.. po hamulcach.. dobrze że było mało ludzi i nikt nie stał bo mogłoby się to skończyć inaczej.. wpadam w lekki poślizg (cały ranek padało) i hamuje dosłownie obok niego.. ten jeszcze z pretensjami że go nie widziałem. Gdzie pasy ? Gdzie rozejrzenie się na boki ? Nieśmiertelna święta krowa.. no i już kawy nie trzeba.

Godzina 11:00
Dojeżdzam znów na zakład CNH i tutaj 25 minut przerwy. Jeszcze tylko w jedną i spowrotem na zakład, a z zakładu przejazd na przystanek niedaleko i zjazd linią 60 na zajezdnie. Na tym kółku nic specjalnego się nie dzieje poza większym ruchem na ulicach

Godzina 13:28
Jestem znów na zakładzie CNH, koniec trasy, ludzie wysiadają, a my mamy przejazd techniczny pare przystanków dalej z którego to będziemy zjeżdzać na baze

Godzina 13:32
Zaczynamy ostatni kurs linią 60 (3 przystanki) po drodze wsiada tylko jedna osoba + zabrał się ze mną mój zmiennik

Godzina 13:38
Wjeżdzam na baze, odstawiam autobus, wypełniam wszystkie potrzebne dokumenty i oddaje zmiennikowi. Chwila pogadanki i można jechać do domu 🙂

 

Zapraszam do polubienia fanpage który widnieje po lewej stronie aby nie przegapić kolejnych wpisów .

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz