Wodorowe autobusy jako alternatywa dla elektryków?

Wodorowe autobusy jako alternatywa dla elektryków?

W coraz większej ilości miast na ulice wyjeżdzają autobusy elektryczne. Jednak to wodór ma być – jak twierdzą eksperci – paliwem przyszłości. Prawdziwa rewolucja w komunikacji miejskiej nastąpi, gdy na ulice wyjadą autobusy z napędem wodorowym.

Pierwszy autobus z napędem wodorowym zaprezentował m.in. Ursus w połowie tego roku, podczas pikniku „Komunikacja przyszłości” w Lublinie. Z zewnątrz City Smile Fuel Cell Electric Bus, czyli autobus napędzany wodorem, nie różni się od pojazdów wykorzystujących paliwo konwencjonalne, czy napęd elektryczny. Ma 12 metrów długości i nowoczesny design.

 

Autobus z napędem wodorowym na jednym tankowaniu może przejechać nawet do 450 km, a jego pełne tankowatnie trwa tylko 10 minut. Zbiorniki na wodór umieszczone są na dachu autobusu, a z „rury wydechowej” wydobywa się tylko para wodna, bo taki jest efekt pracy ogniw wodorowych wytwarzających prąd do zasilania silników

 

Gdyby Gdynia na przykład zdecydowała się na wymianę wszystkich 92 autobusów na pojazdy wodorowe, to i tak zużyłaby tylko ok. 1 proc. produkcji Lotosu. Wodór jest wykorzystywany powszechnie w przemyśle rafineryjnym i petrochemicznym, mają go więc pod dostatkiem zarówno Lotos jak i PKN Orlen. Ponadto, jak wskazują eksperci, wodór można produkować z węgla, którym „Polska stoi”. Perspektywy dla Polski są bardzo szerokie i jasne. Rocznie już dziś produkujemy milion ton tego gazu (jesteśmy w światowym TOP5).

 

‚Taką podstawową sprawą jest oczywiście bezemisyjność tego rozwiązania. Wodór będzie swego rodzaju alternatywą dla alternatywy, jaką są pojazdy elektryczne. Polska sieć energetyczna nie będzie w stanie udźwignąć nadchodzącego boom-u na elektromobilność. Ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której na przykład w blokowiskach nagle wszyscy jednocześnie zaczynają ładować swoje samochody elektryczne. Nie jesteśmy do tego przygotowani pod kątem infrastruktury. Wodór daje nam tą elastyczność, że zasilanie w energię wygląda prawie tak samo jak w pojazdach z silnikiem spalinowym. Tankowanie wodorem trwa od 5 do 10 minut. Mamy więc zapewnioną elastyczność taką samą jak w przypadku konwencjonalnego pojazdu. Drugim aspektem jest zwiększony zasięg. Dokładnie tak samo jest w przypadku autobusów” – mówił Romuald Witkowski z Solaris Bus & Coach S.A.

 

„Autobusy elektryczne korzystają z paliwa, które wytwarzamy i mamy, a autobusy na wodór wymagają wybudowania osobnych instalacji. Takich instalacji w Polsce nie ma. Nie ma również zakładów produkujących ogniwa paliwowe, a firm wytwarzających porządne silniki jest co najmniej kilka. Nie chcę nikogo przekonywać do jedynej słusznej opcji autobusów elektrycznych, ale moim zdaniem jedyną „rewolucją w miejskiej komunikacji, gdy na ulice wyjadą autobusy z napędem wodorowym”, będzie podwyżka cen biletów, ponieważ niedotowany wodór jest dziś co najmniej dwa razy droższy niż gaz ziemny” – inne zdanie ma Łukasz Bigo, ekspert portalu elektrowoz.pl, który na co dzień zajmuje się pojazdami elektrycznymi i hybrydowymi.

 

Jedyny skonstruowany przez Ursus autobus z napędem wodorowym, zresztą pierwszy w Polsce, przeszedł już cały skomplikowany proces homologacyjny. Obecnie jest testowany przez jednego z przewoźników w Holandii. Także dlatego, że w Polsce nie ma jeszcze ani jednej stacji wodorowej. Zresztą w całej Europie jest ich tylko około stu, przede wszystkim w Holandii i Niemczech. Ale to już wkrótce w Polsce ma się zmienić.

 

Przyszłość wodoru
„Na dłuższą metę, o atrakcyjności samochodów wodorowych względem samochodów elektrycznych będą decydowały regulacje klimatyczne. Im bardziej rygorystyczne, tym większa szansa na to, że wodór zaistnieje” – ocenia PKN Orlen.

Jak dodaje koncern, aby samochody na ogniwa paliwowe stanowiły alternatywę dla samochodów z tradycyjnymi bateriami, konieczne jest znalezienie procesu produkcyjnego, który będzie jednocześnie efektywny kosztowo i środowiskowo.

Dodaj komentarz